TPP • "Gdy zawyły syreny" - spacer śladami II WŚ na Pradze • Towarzystwo Przyjaciół Pragi
1794
post-template-default,single,single-post,postid-1794,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-17.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_top,wpb-js-composer js-comp-ver-5.6,vc_responsive

„Gdy zawyły syreny” – spacer śladami II WŚ na Pradze

Siedemdziesiąt lat temu 1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa. Gdy świtem mieszkańców stolicy obudził ryk syren przeciwlotniczych, sądzili, że to ćwiczenia obrony przeciwlotniczej. Ale bomby spadały naprawdę, rozpoczynając tragiczną,  kilkuletnią okupacje Warszawy i całego kraju. Na dzień przed  75 – rocznicą wybuchu II wojny światowej, Towarzystwo Przyjaciół Pragi postanowiło zorganizować dla dzieci i młodzieży spacer „Gdy zawyły syreny” – śladami II WŚ na Pradze. Spacer był ostatnim elementem zamykającym wakacyjne spotkania i spacery z TPP.

Zaczeliśmy od krótkiego wstępu i przedstawienia ogólnej sytuacji i rozróżnienia w walkach po prawej i lewej stronie Stolicy.  Warszawa posiadała zróżnicowane warunki jeżeli chodzi o możliwości obronne. Lewa część miasta charakteryzowała się niewątpliwie lepszymi warunkami obrony głównie ze względu na zwartą i przeważnie wysoką zabudowę oraz jej stosunkowo dużą głębokość od przedmieść po linię Wisły. To właśnie te warunki sprawiły, że wróg nie miał możliwości prowadzenia natarcia na szerokim froncie i wykorzystania swego najsilniejszego atutu – czołgów. O ile sama Praga, z zamykającymi ją nasypami kolejowymi, miała zabudowę dość zwartą, o tyle dosyć luźno łączące się z nią Targówek, Grochów, Bródno czy Saska Kępa były zabudowane raczej rzadko, z dużą ilością niskiej często drewnianej zabudowy.

Następnie skupiliśmy się już na żywych pomnikach historii: kamienicach ostrzelanych przez wrogów, przyczółkach mostowych, bunkrze stojącym do dzisiaj etc. Opowiedzieliśmy o skutkach nieodpowiedzialnego przemówienia podpułkownika Romana Umiastowskiego, o bombach zapalających, i o tym dlaczego nie można było ich gasić wodą, o tym jak muzyka płynąca z ZOO ratowała życie ludzkie i jeszcze wiele innych historii. Przy niektórych miejscami uświęconych krwią bohatersko zmarłych mieszkańców zapaliliśmy znicze.

Spacer trwał wyjątkowo długo, wszystkim dzieciakom należą się niewątpliwe gratulacje, zarówno za wytrwałość, jak i chęć zrozumienia i poznania historii swojego miasta.

Do zobaczenia za rok!