TPP • Piórkiem TPP: Budżet partycypacyjny • Towarzystwo Przyjaciół Pragi
1754
post-template-default,single,single-post,postid-1754,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-17.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_top,wpb-js-composer js-comp-ver-6.4.1,vc_responsive

Piórkiem TPP: Budżet partycypacyjny

Za nami wyniki głosowania mieszkańców czyli przedostatni z procesów pierwszej edycji  Budżetu Partycypacyjnego. Myślę, że czekając na realizacje projektów można się pokusić o krótką ocenę i rozpoczęcie otwartej dyskusji dotyczącej zalet i wad tego novum.

Budżet partycypacyjny, zwany również mniej lub bardziej słusznie obywatelskim, to jedno z narzędzi pozwalających mieszkańcom wpływać na sposób wydatkowania w naszym przypadku ok 1% miejskiego budżetu. W przeciwieństwie do konsultacji społecznych i uwag zgłaszanych do budżetu całorocznego (bo te też można robić choć promocja tych form aktywności społecznej jest podobnie jak BP znikomie promowana) nie ma charakteru opinii, ale jest wiążący. Wprowadzanie BP z całą pewnością wnosi wiele pozytywnych zmian w życiu mieszkańców miasta, jak i mniejszych, lokalnych społeczności. Na czele wysuwa się z całą pewnością zwiększenie jawności i przejrzystości gospodarki publicznymi pieniędzmi, czego dalszą konsekwencją zdaje się albo raczej powinna być, poprawa efektywności ich wykorzystania. Nastepnie aktywizacja mieszkańców i zachęcanie do zaangażowania się w sprawy miasta oraz identyfikacja najistotniejszych potrzeb mieszkańców (oczywiście tych mieszkańców do których dotrze informacja o BP i będą chcieli napisać bądź poprzeć jakiś projekt). Do tego dołożyć można jeszcze promocje demokratycznego wyboru oraz po zakończeniu całego procesu i faktycznym zrealizowaniu projektu – podniesienie poziomu społecznego zaufania do lokalnych władz. Jak widać zalety wydają się na tyle konkretne, że powinny znaleźć dość szerokie zainteresowanie mieszkańców miasta. Dlaczego więc w praktyce frekwencja nie wyniosła nawet 10%? W moim mniemaniu jest to konsekwencja pewnych wad, występujących już od samego początku w procesie BP zarówno na etapie przygotowawczym, jak i realizacji. Przyjrzyjmy się tym etapom:

Etap przygotowawczy do realizacji BP w dzielnicy (od 15 X 2013 r. do 19 I 2014 r.) :
1) do 15 I.21013 dzielnice wyznaczają koordynatorów ds. budżetu partycypacyjnego
2) 10 IX odbyła się konferencja „BPw dzielnicach Warszawy” w klubie Kultury Saska Kępa
3) do 6 X trwał nabór do Zespołów ds. budżetu partycypacyjnego w dzielnicach (w niektórych dzielnicach termin został wydłużony)
4) do 11 X trwał nabór do Rady ds. BP przy Prezydencie m.st. Warszawy
5) do 15 X w dzielnicach zostają powołane Zespoły ds. BP w dzielnicy (w dzielnicach odbywają się spotkania z mieszkańcami i organizacjami pozarządowymi, które zgłosiły chęć uczestniczenia w pracach Zespołów w celu wybrania 5 przedstawicieli każdej z grup)
6) do 1 XII Zespoły ds. budżetu partycypacyjnego wypracowują przebieg budżetu partycypacyjnego w dzielnicy (na podstawie wytycznych przekazanych z Centrum Komunikacji Społecznej)
7) od 2 XII do 31 XII 2013 r. w każdej dzielnicy trwają konsultacje społeczne dotyczące przebiegu budżetu partycypacyjnego wypracowanego przez Zespół d. budżetu
8) od 2 I do 19 I 2014 r. podsumowanie konsultacji społecznych i ogłoszenie raportu

Etap realizacji budżetu partycypacyjnego w dzielnicach (od 20 I. do 15 VII 2014 r.)
1) 20 I 2014 r. dzielnice ogłaszają rozpoczęcie budżetu partycypacyjnego i podają do wiadomości szczegółowy harmonogram dalszych działań wypracowany przez Zespół ds. BP i skonsultowany z mieszkańcami
2) od 20 I do 10 III 2014 r. zgłaszanie projektów przez mieszkańców (możliwość poprawienia projektu i uzupełnienia braków jeżeli zostanie zgłoszony do 16 lutego)
3) od 16 II do 5 V 2014 r. weryfikacja formalna zgłoszonych projektów przez urzędy dzielnic
4) od 12 do 22 V 2014 r. wybór projektów pod głosowanie przez projektodawców (preselekcja)
5) od 25 V do 18 VI 2014 r. dyskusje na temat złożonych projektów po preselekcji
6) od 20 do 30 VI 2014 r. głosowanie na projekty
7) od 1 do 15 VII 2014 r. podsumowanie wyników głosowania
8) 15 VII 2014 r.ogłoszenie wyników głosowania

Nie wdając się w dokładną analizę poszczególnych etapów, gołym okiem widać, że w porównaniu do przeznaczonej kwoty BP sama idea budżetu partycypacyjnego może wydawać się niegospodarna. Koszty obsługi tej inicjatywy (powołanie koordynatorów, rad, zespołów, spotkania, konsultacje społeczne, kampania informacyjna, weryfikacja projektów, narzędzia do głosowania i jego kontroli etc.) są nieadekwatne do ilości środków do rozdysponowania. Największym problemem są konsultacje społeczne, który w rzeczywistości stoją na bardzo niskim poziomie. Niestety nasi włodarze nie dostrzegają zalet, jakie niesie sprawnie zorganizowany system dialogu pomiędzy władzami i mieszkańcami. Tym bardziej, że w XXI w. mamy do dyspozycji olbrzymie środki przekazu i komunikacji, w tym docierający do olbrzymiej ilości mieszkańców internet. Obowiązkiem naszych włodarzy jest dostarczanie stosownych informacji, nie tylko wtedy, kiedy sobie tego zażyczymy, albo wtedy kiedy potrzebują naszego wsparcia (np. wybory samorządowe) ale informowanie nas wszelkimi dostępnymi środkami o tym, co w naszym mieście się dzieje. Nie chcąc kontynuować tego tematu dodam tylko, że w obecnej rzeczywistości aktywni społecznie mieszkańcy to tylko dodatkowa praca (bo ciągle coś chcą) i problem (bo trzeba coś dla nich zrobić).

Ale jest i druga strona medalu. Poprzez utrzymywaniu się konsultacji w obecnej formule (zazwyczaj spotkania w godzinach pracy urzędu, ich mnogość, zbyt długi czas tego typu spotkań etc.) kształt polityki gospodarczej czy kulturalnej miasta zależy przede wszystkim od liczby godzin, jakie mieszkańcy czy przedstawiciele różnych organizacji pozarządowych są w stanie poświęcić na tychże konsultacjach. W konsekwencji daje to iluzję, że ludzie, którzy przychodzą na konsultacje są reprezentantami większości i zależy im na dobru ogólnym co niestety w większości mija się z prawdą. Spotkanie takie w praktyce ograniczać się będzie do tzw. „społeczniaków”, reprezentantów organizacji społecznych, być może kilku emerytów, słowem skromnego procentu ogółu mieszkańców, którzy mają w teorii możliwość uczestniczenia w projekcie BP.

Kolejnym minusem okazał się fundament całego procesu – regulamin przeprowadzenia BP. Zdaje sobie sprawę,że to był pierwszy BP w Warszawie i mogły pojawić się jakieś „kwiatki”. Jednak patrząc na etapy opisane powyżej, zaangażowanie mnóstwa osób bądź co bądź z doświadczeniem w administracji rządowej, biorąc pod uwagę doświadczenie z innych krajów, miast w tym praktyki, wnioski i rezultaty BP z kilku ostatnich lat w Polsce, nie mogę pojąć dlaczego tak dość prosty w swojej formie akt prawny rodził się na bieżąco i wielokrotnie był zmieniany. Co gorsza doprowadzało to do sytuacji, gdzie i tak pewne procesy następowały niezgodnie z jego postanowieniami (dla przykładu proszę wskazać zapis informujący wprost, że autor dwóch projektów podczas jednej prezentacji będzie na spotkaniach preselekcyjnych miał tylko jedno prawo głosu).

Następną bolączką okazało się odrzucenie dość sporej ilości projektów. Akurat w naszej dzielnicy wyglądało to dość nieźle bo pozytywnie zweryfikowane zostało ok 86% ale wyniki w innych dzielnicach mogą wydawać się co najmniej dziwnie. Najwięcej pomysłów mieszkańców Warszawy przepadło w Wilanowie (63 %), Wesołej (55 %) i na Bielanach (54 %). Najczęstszymi powodami odrzucenia wniosków były: brak podpisów projektodawców, błędy na listach poparcia, brak zgód właścicieli nieruchomości na realizację inwestycji, brak możliwości realizacji zgłoszonego pomysłu w ciągu jednego roku budżetowego oraz fakt, że zaproponowane pomysły nie należały do zadań dzielnicy lub były sprzeczne z innymi przepisami prawa. O ile większość z tych powodów można uznać za bezsprzeczne to dwie sprawy należy podnieść. Pierwsza to fakt, że od decyzji urzędników mieszkańcy nie mają możliwości odwołania oraz nie wiedzą nawet, jakie były przyczyny odrzucenia danego projektu. Pominę już kwestię tego, że pewne projekty spełniały wymogi w jednej dzielnicy a w innej zostały odrzucone bo to już nie mieści się w żadnych granicach państwa prawa. Drugą kwestią zaś, jest ustalenia „zadań własnych gminy”. Proszę mnie poprawić ale wydaje mi się że po pierwsze nie jest to katalog zamknięty (co już daje furtkę do sporych kontrowersji) a po drugie słyszałem o wniosku odrzuconym, który dotyczył ogólnie ujmując porad prawnych. Na jakiej więc podstawie organizowane są u nas w mieście bezpłatne punkty porad prawnych pozostaje tylko słodką tajemnicą naszych włodarzy.

Dość dziwnym pomysłem było również umożliwienie wykonania projektu na gruncie należącym do osoby prywatnej (należało tylko dołączyć zgodę właściciela). Nie wiem czy taka sytuacja miała miejsce ale wyobraźmy sobie taki przykład: projekt zakłada budowę powiedzmy skateparku na terenie prywatnym. Po 2 miesiącach właściciel ze względu powiedzmy na hałas, pozostawiane śmieci albo być może zwykłe widzimisię postanawia ogrodzić swoją działkę bądź ją sprzedać. Co wtedy dzieje się ze skateparkiem?

Kolejną sprawą dość sporną  było określenie ogólnodostepności projektu dla mieszkańców. Zdaję sobie sprawę, że narażę się sporej części projektodawców ale mam mieszane uczucia co do projektów dotyczących wybudowania bądź modernizacji boiska szkolnego, placu zabaw w przedszkolu czy remontu toalet. Z jednej strony każde dziecko w teorii może trafić do tejże szkoły czy przedszkola ale w praktyce, gdybym chciał z synem wejść na ten plac zabaw po godzinach zamknięcia przedszkola to oczywiście takiej możliwości nie mam. Problem jest więc dwojaki. Po pierwsze przeznaczenia środków z BP na coś co „musi” (a nie „może”) być wykonane przez miasto a po drugie zauważmy, że projekt obywatela X dotyczący czegoś co w ogóle nie jest ujęte w budżecie miasta (a więc w rzeczywistości jest projektem typowo obywatelskim), nie ma szans w rywalizacji zdobycia głosów poparcia przeciwko całej szkolnej placówce. Podkreślę jednak, że granica pomiędzy ogólnodostepnością jest tak nikła, że w mojej ocenie jest to największe wyzwanie do doprecyzowania w kolejnych etapach BP.

Inną dość istotną kwestią jest sprawa czy koszt jednego projekt powinien być możliwy do zrealizowania w całości kwoty, jaka została przeznaczona na daną dzielnicę. Wyniki choćby z Ursynowa ukazują, ze chcąc nie chcąc przekreśla to wszystkie inne projekty, w tym włożoną w to prace i poświęcony czas. Zaznaczę od razu, że wszelkie żale w stosunku do tego projektu nie mają sensu, gdyż po pierwsze każdy miał prawo zgłosić taki projekt a po drugie przeszedł on drogę formalną. Dlatego aby uniknąć tego typu sytuacji może należało by zastanowić się nad koncepcją np. umożliwienia złożenia projektu do wysokości np. 50 czy 70% całej puli albo na przykład zwiększenie BP do 2% i podzielenie tych 50 projektów np na dwie listy: projekty do kwoty x i projekty do kwoty y?

Ostatnią kwestią pozostaje etap samego głosowania. Tutaj oczywiście również nie brakowało kontrowersji, zarówno tych od strony formalnej (np. wiek głosowania), jak i natury moralnej (czy można promować tylko jeden projekt zatajając możliwość wyboru 5, agitować w czasie trwania głosowania np. pod kościołem [może wprowadzić jakąś cisze wyborczą?] etc. ). Ponadto warto zaznaczyć, że BP nie daje mieszkańcom możliwości wpływania na całe miasto w ramach ogólnych priorytetów dla jego rozwoju. Zmuszanie do głosowania na projekty dotyczące tylko jednej dzielnicy, moim zdaniem zniechęciło sporo osób w ogóle do oddania głosu. Przecież dzisiaj często pracujemy w jednej dzielnicy, mieszkamy w drugiej, czas wolny spędzamy w jeszcze innej a komunikacyjnie przemieszczamy się niekiedy przez kilka na raz. Mam nadzieje, że takie ograniczenie powstało jedynie na skutek słabego sytemu uniemożliwiającego oddanie głosów w różnych dzielnicach i w przyszłorocznej edycji zapis ten zostanie usunięty.

Reasumując chciałbym podkreślić, że sama idea BP jest jak najbardziej słuszna i potrzebna. Opisane szerzej wady mają za zadania wskazać pewne doprecyzowania, które pozwolą na zaistnienie BP w dużo większej skali niż ta z pierwszej edycji. Powyższy tekst nie ma na celu negatywnego nastawienia kogokolwiek do BP ani personalnej krytyki obecnych włodarzy. W mojej ocenie wprowadzenie BP w Warszawie nastąpiło nie tylko zbyt pochopnie ale i źle zostało rozłożone w czasie. Na kolejną edycję należy ustalić jednolite zasady i nie zmieniać ich reguł w trakcie procesu. Do tego być może potrzeba trochę więcej odwagi, otwartości do mieszkańców, dobrej woli i większej wiedzy o jego zasadach wśród władz samorządowych ale również i samych mieszkańców i oczywiście co najmniej dwa razy lepsza promocja.

Na razie postarajmy się spojrzeć pozytywnie na to co udało nam się już ugrać. Negatywne słowa należy zamienić na propozycję zmian w przyszłorocznej edycji, tak aby z roku na rok, każda ze stron były co raz bardziej przekonana do współpracy a kwota BP zwiększyła się przynajmniej dwukrotnie.

Z praskim pozdrowieniem:
Piotr Stryczyński
Prezes Towarzystwa Przyjaciół Pragi

Tagi: